Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przystawka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przystawka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 marca 2016

Krem z batatów na ostro!

To moje pierwsze spotkanie z batatem w kuchni i muszę przyznać, że jest bardzo udane :) Pomysł i wykonanie zupy jest mojej Mamy, ja tym razem ograniczyłam się do jedzenia i robienia zdjęć. 

Batat jest słodki, dlatego warto przełamać jego smak np. czymś ostrym, żeby zupa nie wyszła mdła. Nasz krem nie był ani za ostry ani za słodki. Nachosy dodały mu chrupkości a kwaśna śmietana zwieńczyła dzieło. Nic tylko jeść i chwalić, pychotka!

Składniki na ok 4l zupy:
2 bataty
3 litry bulionu (ja użyłam mięsnego)
1 łyżeczka kurkumy
1 łyżeczka imbiru
1/2 łyżeczka cynamonu
1/2 łyżeczki płatków chili

nachosy
100 g sera cheddar
kwaśna śmietana

Przygotowanie:
Bataty obrać i zetrzeć na grubych oczkach. Wrzucić do bulionu i całość zagotować. Następnie zmniejszyć ogień i dodać cynamonu, imbiru i kurkumy oraz płatki chili. Gotować aż bataty zmiękną i całość zblendować. Nachosy wysypać na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Posypać startym serem i piec ok 5 minut aż ser się rozpuści. Zupę podawać z kleksem ze śmietany i w towarzystwie nachosów.



wtorek, 22 września 2015

Faszerowane kwiaty cukinii

Nie wiem czy można jeszcze je kupić, ale u mnie na działce kwiatów cukinii jest jeszcze mnóstwo. W minione wakacje miałam okazję po raz pierwszy ich spróbować i od tej pory myślałam tylko o tym, żeby przygotować je samodzielne. Nafaszerowane aksamitnym serkiem i usmażone w tempurze.   Ponieważ kwiatów mam pod dostatkiem nie pozostało mi nic innego jak wziąć się do roboty, wyszły obłędne!

Składniki:
10 kwiatów cukinii
250g serka ricotta
50g startego na drobnych oczkach parmezanu
3 listki szałwii
sól, pieprz
1/2 szklanki mąki
woda gazowana
olej

Przygotowanie:
Na początku sprawdzić czy w kwiatach nie urzędują nieproszeni goście. Następnie do ricotty dodać parmezan, drobno posiekaną szałwię, sól i pieprz. Wszystko wymieszać. Kwiaty napełniać farszem i zamykając delikatnie skręcić płatki na czubku, żeby farsz nie wypływał. Każdy kwiat obtoczyć w mące. Ciasto do tempury przygotowywałam na oko, powinno być dosyć gęste (jak na racuchy). Do 1/2 szklanki mąki dodałam szczyptę soli i dolewałam wody gazowanej, cały czas mieszając, do uzyskania pożądanej konsystencji. Kwiaty należy maczać w cieście i smażyć na mocno rozgrzanym oleju aż ciasto stanie się złote. Zjadać gorące!





środa, 12 sierpnia 2015

Duńska kanapka smørrebrød z piwem Porter

Jeśli chcecie przygotować coś szybkiego do przekąszenia a zarazem coś efektownego to powinna się Wam spodobać moja dzisiejsza propozycja. Dania słynie z niezwykle ciekawych i fantazyjnych kanapek smørrebrød a dzisiejszy przepis będzie wariacją na ich temat. Do moich smørrebrød użyję krewetek marynowanych w ostro kwaśnym sosie z papryczki i limonki. Przygotowanie całości, zajmuje naprawę niewiele czasu, ale oczywiście im dłużej będą marynować się składniki, tym smaczniejsze będą :) Najlepszym towarzyszem tych skandynawskich smakołyków będzie piwo Porter, którego słodki posmak idealnie podkreśli to, co w owocach morza najlepsze. Nie martwcie się, nie będzie nudno, ostra papryczka habanero podkręci smak dania.

Składniki na 2 kanapki:
8 surowych krewetek tygrysich
4 plastry boczku surowego parzony
2 żytnie bułeczki lub żytni chleb
jogurt grecki lub bałkańki
1 butelka Angielskiego Portera
1/2 papryczki habanero
1 ząbek czosnku
sok z 1/2 limonki
5 łyżek oliwy
świeża mięta
świeża kolendra
sól, pieprz cytrynowy

Przygotowanie:
Krewetki należy obrać z pancerzy i wrzucić do miski. Papryczkę i czosnek posiekać i dodać do krewetek. Następnie dolać do nich oliwę, sok z limonki i posiekane liście kolendry oraz mięty. Całość posolić i popieprzyć. Dobrze wymieszać, tak żeby marynata pokryła mięso i odstawić. Na patelni grillowej pogrzać przekrojone na pół żytnie bułeczki. Każdą z krewetek owinąć 1/2 plasterka boczku i obsmażyć na grillowej patelni. Po przewróceniu ich na drugą stronę, na patelnię wylać marynatę, która pozostała w misce. Podgrzane chlebki posmarować cienką warstwą jogurtu greckiego na wierzch wyłożyć gorące krewetki i pospać porwanymi listkami mięty i kolendry. Podawać ze szklanką piwa Porter.





  Wpis bierze udział w akcji "Kulinarne inspiracje z Love Beer"

Kulinarne inspiracje z Love Beer

sobota, 7 marca 2015

Pielmieni

Kolejna, ostatnia już, odsłona kulinarnych wspominek. Cały czas jesteśmy w Białowieży, tym razem przedstawiam Wam przepis na pielmieni. Pyszne mięsne pierożki podane ze śmietaną i koperkiem. Szczerze mówiąc to moje ulubione danie i tym bardziej cieszy mnie to, że z łatwością można przygotować je w domu. Lepienie trochę trwa, ale to doskonały moment na obgadanie wszystkich ważnych spraw. Ja lepiłam pielmieni z moją Mamą, więc miałyśmy czas dla siebie a w tak zwanym międzyczasie powstawały śliczne pękate pierożki. Pielmieni łączą ludzi :)


Składniki:
1 i 1/4 szklanki mąki
1 jajko
1/2 szklanki ciepłego mleka
szczypta soli

20 dag mielonej wołowiny
20 dag mielonej wieprzowiny
1/2 cebuli
1 średni ząbek czosnku
żółtko z jaja
2-3 łyżki bulionu wołowego/drobiowego
drobno pokrojona natka pietruszki
sól, pieprz

Przygotowanie:
Mąkę przesiać na stolnicę, dodać jajko, ciepłe (ale nie gorące!) mleko, sól i zagnieść ciasto. Gotowe przykryć ściereczką i odłożyć żeby odpoczęło. Wołowinę i wieprzowinę przełożyć do miski. Dodać drobno posiekaną cebulkę, czosnek i żółtko. Zagnieść widelcem a następnie wlać jeszcze 2-3 łyżki bulionu, doprawić solą i pieprzem i całość jeszcze raz dobrze połączyć. Ciasto cienko rozwałkować i wycinać dość duże krążki, o średnicy około 6 cm. Na każdy krążek ciasta wykładać farsz, ja starałam się żeby pierożki były pełne. Brzegi ciasta zlepić jak do klasycznego pieroga a następnie dwa rogi pierożka połączyć ze sobą oplatając wokół palca. Czyli dokładnie tak, jak przy robieniu uszek. Gotowie pielmieni wrzucamy na posolony wrzątek i  gotujemy ok 5 minut od wypłynięcia, żeby mięsny farsz nie był surowy. Podajemy polane kwaśną śmietaną i posypane szczypiorkiem.

niedziela, 1 marca 2015

Bliny gryczane z łososiem

Weekend upłyną nam pod hasłem wspominania pysznych potraw, których mieliśmy okazję spróbować podczas letniego urlopu. Powiało wschodem, ale nie orientem, tylko bliskim wchodem. Bliskim również naszym sercom i żołądkom. Pierwszy kęs gryczanych blinów od razu przeniósł nas do pięknej Białowieży i po raz kolejny utwierdził nas w przekonaniu, że Polska jest pełna fantastycznych smaków, których warto szukać!

Składniki na około 30 blinów:
1 szklanka mąki pszennej
3/4 mąki gryczanej
30 g świeżych drożdży
2 jajka
1 szklanka mleka
2 łyżki cukru
szczypta soli
olej do smażenia

łosoś wędzony
jogurt bałkański
czerwony kawior (ja użyłam z łososia)
cytryna
koperek

Przygotowanie:
Do miski przesiać oba rodzaje mąki. Mleko podgrzać żeby było lekko ciepłe, dodać cukier i rozpuścić w nim drożdże. Do mąki wbić jajka i dolać mleko z drożdżami. Posolić i porządnie wyrobić ciasto, najlepiej drewnianą łyżką a następnie odstawić na 2 godziny w ciepłe miejsce. Po tym czasie ciasto powinno wyrosnąć i porządnie bąbląwać w misce. Na patelni rozgrzać olej i wykładać łyżką ciasto (jego konsystencja będzie podobna do ciasta na racuchy). Smażyć z obu stron aż bliny ładnie się zrumienią. Po wyłożeniu na talerz, na każdy placuszek położył plaster łososia, łyżkę jogurtu bałkańskiego i kawior. Całość posypać koperkiem i skropić cytryną.






niedziela, 8 lutego 2015

Pierożki trochę orientalne

Pierożki są tylko trochę orientalne bo nadzienie mają polskie z domieszką orientu. Najbardziej nietypowy jest sposób ich sklejania. A wszystko wzięło się stąd, że Targ Śniadaniowy wrzucił na FB krótki filmik z różnymi metodami robienia pierożków. Nie minęło pół godziny a mój komunikator pikał i pikał.

Mama: "Widziałaś ten filmik, co Targ wrzucił?"
Ja: "No,fajny :)"
Mama: "Fajny, fajny! Musimy to wypróbować! To co, kiedy? Może w weekend, wpadniecie z Ł. i coś pokombinujemy??"
Ja: "O super! Dobra, to się zdzwonimy!"

No to się zdzwoniłyśmy i ulepiłyśmy. Farsz przygotowała Mama, ale lepiłam ja, bo jej i Ł. wychodziły żółwio-dinozaury. Także ten...każdy ma swoją rolę w kuchni, w sumie tak powinno być :)

Składniki:
4 białe kiełbaski
świeży tymianek
1 papryczka chili
1 szalotka
8 krewetek surowych krewetek tygrysich
1 namoczony grzyb mun

1 szklanka mąki
2 łyżeczki masła
1 jajko
1/2 szklanki gorącej wody
szczypta soli

Przygotowanie:
Do miski wycisnąć mięso z białych kiełbasek. Dodać listki tymianku, posiekaną szalotkę, chili i mun. Krewetki obrać z pancerzy pokroić w drobną kostkę i też dodać do mięsa. Całość dokładnie wymieszać. Mąkę przesiać do miski, dodać masło i wlać gorącą wodę. Wymieszać a następnie wbić jajko i wyrobić ciasto, podzielić na 3 części. Każdą z nich rozwałkować na cienki placek, wykrawać okręgi szklanką nakładać niewielką ilość farszu. Brzeg pierożka skleić i skierować do wewnątrz tak by na bokach zrobiła się falbanka i ponownie skleić. Czynność powtarzać wzdłuż całego brzegu. Pierożki gotować w osolonej wodzie ok 3 minuty od wypłynięcia. Podawać z sosem sojowym.




A tu, krótki film instruktażowy :)




środa, 31 grudnia 2014

Tapas z chipsami z chorizo i marynowaną fetą

Znacie tapas? Te małe przekąski, rodem z Hiszpanii, przebojem wdzierają się do warszawskiej gastronomii. Nic dziwnego, bo na niewielkim kawałeczku pieczywa można zmieścić naprawdę wiele smaków. To świetnie rozwiązanie na wszelkiego rodzaju imprezy i spotkania w większych lub mniejszych gronach. Najfajniejsze jest to, że macie szerokie pole do popisu i śmiało możecie puścić wodze kulinarnej fantazji. Ważne, żeby to co podacie dało się zjeść jednym, no może dwoma, kęsami. 

Dzisiaj chciałabym zaproponować Wam tapas na ostro. Fetę marynowałam 24 godziny i to tak właściwie jedyne ograniczenie - musicie zrobić to wcześniej, żeby zdążyła nabrać smaku. Dzięki ostrej oliwie ser nabrał niepowtarzalnego charakteru. Reszta to dziecinada, a co najważniejsze przygotowanie zajmie Wam niewiele czasu za to efekt będzie imponujący. Do dzieła!

Marynowana feta:
ser feta
oliwa Monini czosnek& chili
suszony tymianek
świeży rozmaryn
1 ząbek czosnku

Przygotowanie:
Ser pokroić w niedużą kostkę i wrzucić do słoika. Następnie do środka dodać gałązkę rozmarynku, i obrany ząbek czosnku. Całość zalać ostrą oliwą, tak by ser był zupełnie zakryty. Na wierzch nasypać nieco tymianku. Zakręcić słoik i delikatnie obrócić go kilka razy, żeby tymianek dobrze wymieszał się z oliwą. Gotowe!

Tapas:
bagietka pszenna
kiełbasa chorizo
oliwa Monini czosnek& chili
świeży tymianek
marynowana feta

Przygotowanie:
Bagietkę pokroić w średniej grubości kromki. Chorizo pokroić na cienkie plasterki. Na patelni rozgrzać nieco oliwy i na niej usmażyć chorizo z obu stron tak by plasterki stały się chrupiące. Następnie zdjąć je z ognia i odsączyć nadmiar tłuszczu na papierowej serwetce. Na patelni, na której została oliwa ze smażenia położyć kromki i bagietki i zasmażyć je na złoto. Dzięki temu wciągną cały smak z patelni. Na tak przygotowanym pieczywie położyć kostkę marynowanej fety oraz chips z chorizo. Całość ozdobić świeżym tymiankiem.





Wpis bierze udział w akcji "Odkrywaj mistrzowskie smaki"

Odkrywaj Mistrzowskie Smaki

sobota, 22 listopada 2014

Sajgonki z krewetkami

Kolejny kuchenny freestyle. Już od dawna miałam ochotę na sajgonki, koniecznie z krewetkami. Któregoś dnia słowo się rzekło, Ł. spytał co na kolacje a ja zaproponowałam, że może zrobimy sajgonki. Ł. ochoczo przytaknął no i zaczęło się wymyślanie co by tu dać do środka. Najważniejsze, czyli krewetki i papier ryżowy mieliśmy w domu, w drodze do sklepu składałam w głowie pomysł na farsz. Finalnie wykorzystałam orzechy ziemne, dymkę, kiełki rzodkiewki, makaron sojowy. Zwinięte, usmażone, zjedzone. Pyyyycha! 

Składniki na 12 sajgonek:
12 arkuszy papieru ryżowego
70 g makaronu sojowego
3-4 garści niesolonych orzechów ziemnych
200 g krewetek koktajlowych
1 łyżka sosu sojowego
opakowanie kiełków rzodkiewki

Przygotowanie:
Orzechy posiekać i podprażyć na suchej patelni. Dymkę pokroić w 2 cm paski. Makaron przygotować zgodnie z instrukcją na opakowaniu, ugotowany pokroić na mniejsze kawałki. Do miski wrzucić krewetki, orzechy, dymkę i makaron sojowy. Dodać łyżę sosu sojowego i wymieszać. Papier ryżowy maczać w ciepłej wody aż stanie się miękki (ok 20 sekund). Na dolną część namoczonego arkusza wyłożyć farsz, dodać kiełki i zawijać. Najpierw dolną część tak by przykryć farsz następnie zawinąć boki ciasta do środka i zwinąć sajgonkę do końca tak by powstał rulonik. Postępować tak z każdym kolejnym arkuszem. Sajgonki można jeść na zimno lub usmażone na oleju na złoty kolor. Podawać posypane dymką i w towarzystwie sosu sojowego.



poniedziałek, 10 listopada 2014

Serowe kuleczki z ziołami i suszonymi pomidorami

Serowe kuleczki, wyglądają cudnie i są ciekawym pomysłem na przystawkę. Przygotowanie nie jest czasochłonne za to efekt końcowy na pewno zaskoczy Waszych gości. A najfajniejsze jest to, że istnieje nieskończona liczba kombinacji. Polegając na swojej kreatywności możecie sami stworzyć ciekawe połączenia, bazując na ulubionych smakach. Do dzieła :)

Kuleczki z ziołami i kremowym serkiem Apetina pesto i rukola:
Składniki:
opakowanie kremowego serka Apetina pesto i rukola
100 g półtłustego białego sera
3 łyżki pestek słonecznika
świeże oregano
świeży tymianek
sól

Przygotowanie:
W miseczce połączyć biały ser z serkiem Apetina. Dokładnie rozgnieść widelcem tak by nie było grudek. Na suchej patelni podprażyć pestki słonecznika następnie rozgnieść je w moździerzu i dodać do sera. Listki tymianku i oregano posiekać część dodać do miski a część zostawić na desce. Masę serową wymieszać, doprawić solą. Do miseczki wlać zimną wodę, maczając w niej ręce formować z masy małe kulki. Każdą z nich obtoczyć w ziołach.

Kuleczki z suszonymi pomidorami i kremowym serkiem Apetina czosnek i zioła:
Składniki:
opakowanie kremowego serka Apetina czosnek i zioła
100 g półtłustego białego sera
3 suszone pomidory
peperoncino w proszku
słodka papryka w proszku

Przygotowanie:
Postępować tak jak przy poprzednich kuleczkach. Tym razem do masy serowej dodać posiekane suszone pomidory i szczyptę peperoncino. Kulki obtaczać w słodkiej papryce.

Przed podaniem kuleczki można włożyć do lodówki żeby odrobinę stężały.




Wpis bierze udział w akcji "Dania z serkami kremowymi"

czwartek, 18 września 2014

Bułeczki drożdżowe i mini burgery

Temat domowego pieczywa znam słabo. Bezpiecznie czuję się jedynie przy pieczeniu chleba na pszennym zakwasie, przepis znajdziecie tutaj. Od paru ładnych miesięcy przymierzam się do zrobienia własnego zakwasu, na razie przygotowuję się merytorycznie czytając książkę Jeffreya Hamelmana "Chleb", To biblia dla każdego piekarza amatora i zawodowca. Sama jestem pod wrażeniem, że aż tyle można o chlebie napisać i to w sposób niemalże naukowy. Chleb na zakwasie jeszcze przede mną, wczoraj zabrałam się za szybkie drożdżowe bułeczki. Kiedy zobaczyłam je na zdjęciu, nie mogłam się oprzeć, wiedziałam, że muszę chociaż spróbować je upiec. No a jak już robię bułeczki to do czegoś trzeba je spożytkować, może by tak zrobić mini burgery? Po drodze do domu zrobiłam potrzebne zakupy i kolejne popołudnie upłynęło w kuchni. Efekt mnie zaskoczył, bo w połowie dodawania do siebie ciepłych składników musiałam lecieć w te pędy do sklepu, mój kochany Ł, nie raczył wspomnieć, że w lodówce nie ma jajek. W tym czasie drożdże dodane do ciepłego mleka zaczęły pracować, a nie tak miało być! Bałam się, że nic z tego nie wyjdzie, ale postanowiłam skończyć to co zaczęłam. Bułeczki urosły w piecu, wyszły puszyste z chrupiącą skórką :)

przepis pochodzi z tej strony.

Składniki na 12 bułeczek:
380 g mąki pszennej
1 jajko
200 ml ciepłego mleka
8 g świeżych drożdży
1 łyżka cukru
1 łyżka roztopionego masła
szczypta soli

Przygotowanie:
W dzieży miksera rozetrzeć palcami drożdże z cukrem, kiedy się rozpuszczą dodać ciepłe mleko, masło, dodać sól i całość wymieszać. Następnie dodać mąkę i wyrabiać ciasto. Ja użyłam do tego robota kuchennego z hakiem do wyrabiania ciasta. Ciasto powinno być gładkie, łatwo odchodzić od miski i nie kleić się do palców, kiedy uzyskacie taki efekt odstawcie misę w ciepłe miejsce, do wyrastania. Piekarnik rozgrzać do 185 stopni C. Wyrośnięte ciasto trzeba odgazować (cios karate powinien wystarczyć) a następnie formować średniej wielkości kulki i wykładać je na blaszkę pokrytą papierem do pieczenia. Gotowe bułeczki posmarować jajkiem rozbełtanym z odrobiną mleka i posypać np sezamem. Piec ok 25 minut, ja na ostatnie 5 minut włączyłam termoobieg.

Burgery przygotowałam według przepisu mojego Taty, znajdziecie go tu. Na 7 mini burgerów potrzebowałam 450g wołowiny, poza tym eksperymentujcie!



wtorek, 15 kwietnia 2014

Pakieciki z ciasta francuskiego

Dzisiaj znowu śniadaniowo, mam ochotę zmieniać poranne menu. To chyba ta wiosna tak na mnie działa! Dzisiaj propozycja na ciepło zarezerwujcie sobie na przygotowanie pół godziny. Pikantne pakieciki z ciasta francuskiego wypełnione ricottą i ostrym chorizo postawią Was na nogi! Do tego trochę zieleniny - u mnie roszponka.
 
Można je zaserwować również jako przystawkę albo imprezową przegryzkę.
 
Przepis znalazłam tutaj ale lekko go zmieniłam, zieleninę wolę świeżą i chrupiącą niż zapieczoną w środku :)
 

 
Składniki dla 2 osób:
2 płaty ciasta francuskiego (ale tych małych prostokątów)
pokrojone w cienkie plastry chorizo
cheddar
ricotta
jajko
roszponka
 
Przygotowanie:
Piekarnik rozgrzać do 160 stopni C. Płaty ciasta lekko rozwałkować i posmarować ricottą. Na ser wyłożyć plastry chorizo i posypać startym cheddarem. Zwinąć w rulonik zaczynając od dłuższego boku. Posmarować roztrzepanym jajkiem i piec ok 20 minut. Podawać z zieleniną.
 
 

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Wiosenna sałatka z rukolą i malinami


Ta sałatka to doskonały przykład na kuchenną improwizację.  

- "Przydałaby się jakaś sałatka do obiadu." 
- "a co mamy?"
- "nooo jest rukola, to co kupić do tego?"
- "to może gruszkę? ser jest i pestki też."
- "dobry pomysł, to dodaj jeszcze kilka malin.."

I tym sposobem już po kilku chwilach sałatka była gotowa, w towarzystwie wieprzowej polędwiczki smakowała wyśmienicie. To nic, że jeszcze nie sezon na maliny, wiosna przyszła, więc przywołujemy lato...

Składniki:
rukola
gruszka
maliny
ser (może być gorgonzola, ja użyłam camemberta)
pestki dyni
pestki słonecznika

1 łyżka octu balsamicznego
3 łyżki oliwy
sól, pieprz

Przygotowanie:
Rukolę umyć i dokładnie osuszyć. Gruszkę pokroić w drobne słupki, ser rozdzielić palcami na mniejsze kawałeczki. Pestki podprażyć na patelni. Dodać maliny i całość posypać pestkami. Ocet wymieszać z oliwą i doprawić solą i pieprzem. Sałatkę polać tuż przed podaniem.



wtorek, 11 marca 2014

Łososiowe zawijasy

Kolejny przepis z serii łatwych, szybkich i z możliwością edycji ;) Tak właściwie to można do wrappów wrzucić co tylko się chce, no może jedyny warunek to żeby pasowało do siebie smakowo. Trzeba tylko uruchomić wyobraźnię i stworzyć talerz fajowych przystawek, przekąsek. Moje są z łososiem ale eksperymentujcie! 
 
 
Składniki na ok 12 roladek:
100g łososia wędzonego
2 duże placki tortilla
serek śmietankowy np. almette
5 liści sałaty masłowej
chrzan
cytryna
sól i pieprz cytrynowy
 
Przygotowanie:
Placek tortilli posmarować serkiem śmietankowym na nim ułożyć plastry łososia i skropić je cytryną. Następnie posmarować cienką warstwą chrzanu i doprawić solą i pieprzem. Na wierzch łososia położyć liście sałaty. Placek zwinąć w dość śicisły rulon, zawinąć w folię spożywczą i odstawić na kilka godzin do lodówki. Podawać ozdobione cząstkami cytryny.
 
 

niedziela, 9 marca 2014

Minifrittaty z kukurydzą zielonym groszkiem

U nas występują dzisiaj w roli przystawki ale świetnie będą się nadawały na leniwe niedzielne śniadanie. Przepis wyszukała moja Mama i na wstępie został zmieniony, brokuły, których szczerze nie cierpię zostały zamienione na zielony groszek i kukurydzę. Z tym przepisem możecie eksperymentować do woli i dodawać to, co lubicie. Oryginał pochodzi z tej strony.


Składniki:
1/3 szklanki mrożonego zielonego groszku*
3 łyżki mrożonej kukurydzy*
1/4 śmietanki 18%
5 jajek
70 g startego żółtego sera np. cheddar
masło do wysmarowania foremek
sól, pieprz

* mrożony groszek i kukurydza są domowej roboty ;)


Przygotowanie:
Piekarnik rozgrzać do 190 stopni C. Jajka roztrzepać dolać śmietankę, doprawić solą i pieprzem. Foremki (np. do sufletów) wysmarować masłem, na dno każdej z nich wylać łyżkę masy jajecznej następnie wrzucić groszek i kukurydzę, posypać startym serem i dolać resztę masy jajecznej. Na wierzch nasypać jeszcze trochę sera. Foremkę wypełnić do 3/4 wysokości. Piec ok 15 minut. 


sobota, 25 stycznia 2014

Pieczone roladki z cukinii i bakłażana

Kolejna, ciekawa, propozycja na szybką przystawkę. W lecie, kiedy sezon na cukinię jest w pełni to danie będzie jeszcze smaczniejsze ale nawet w mroźny zimowy dzień można dzięki niemu przypomnieć sobie jak smakuje lato. Przepis na roladki pochodzi z cudownej książki "Dwaj łakomi Włosi", której postaram się niebawem poświęcić cały post. Małą modyfikacją jest wykorzystanie nie tylko cukinii ale także bakłażana :)

Składniki:
1 cukinia
1 bakłażan
100g sera gorgonzola pokrojonego w kawałki
6 suszonych pomidorów w oliwie pokrojonych na cienkie plasterki
pęczek bazylii

marynata:
4 łyżki oliwy
1 duży ząbek czosnku
świeżo zmielony pieprz

Przygotowanie:
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni C. Składniki marynaty połączyć i odstawić na bok. Cukinie i bakłażana pokroić w podłużne paski szerokości 5 mm. Ułożyć je na talerzu, posolić i odstawić na 40 minut, aby puściły sok i nieco zmiękły. Plastry osuszyć papierowym ręcznikiem rozłożyć na lekko naoliwionej blaszce i skropić marynatą. Piec 10-15 minut aż ich brzegi lekko się zrumienią. Przewrócić na drugą stronę posmarować resztą marynaty i piec jeszcze przez minutę. Następnie wyjąc z piekarnika  i pozostawić do ostygnięcia.

Na końcu każdego plasterka kłaść kilka kawałków sera i suszonych pomidorów a także listek bazylii. Plastry zwijać w roladki i przed podaniem ułożyć na półmisku. 




wtorek, 21 stycznia 2014

Łososiowe babeczki

Ciekawy pomysł na szybką i niezbyt skomplikowaną przystawkę dla zapracowanych i zaganianych będzie jak znalazł. W ubiegły weekend moja Mama przygotowała takie babeczki na swój obiad urodzinowy, więc przepis jest sprawdzony i śmiało mogę go Wam polecić. Nie jest to może jakiś kulinarny szał ale wygląda dość efektownie przy minimalnym nakładzie pracy :)

Składniki na około 12 babeczek:
25 dag mąki
1 żółtko
1/4 kostki masła (200g)
łyżka śmietany 18%
sól

śmietankowy serek typu almette
2 łyżki pasa łososiowej z tubki
łosoś
koperek
cytryna
sól, pieprz

Przygotowanie:
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni C. Mąkę, żółtko, masło, śmietanę i sól połączyć, zagnieść ciasto, które następnie odłożyć na pół godziny do lodówki. W tym czasie przygotować wypełnienie babeczek. Serek wymieszać z pastą łososiową, dodać poszatkowany koperek i delikatnie doprawić solą i pieprzem. Po upływie 30 minut ciasto wyjąć z lodówki i wykleić nim foremki do babeczek. Porcja ciasta na foremkę powinna być wielkości orzecha włoskiego. Babeczki wstawić do rozgrzanego piekarnika i piec około 15 minut aż się zrumienią. Po wyjęciu z pieca pozostawić do całkowitego wystygnięcia. Na koniec wypełnić babeczki łososiową pastą, na wierz każdej położyć cząstkę cytryny, koperek i mały plasterek łososia.





niedziela, 24 listopada 2013

Pieczone sakiewki dim-sum

Moja Mama koniecznie chciała wypróbować przepis, który podejrzała w jednym z magazynów.  Dlatego wczoraj zabrałyśmy się wspólnie do lepienia pierożków dim-sum. Wyszło nam danie, które przygotowuje się ekspresowo, i które może być zarówno przystawką jak i daniem głównym. Wszystko zależy od ilości pierożków :)

Składniki:
Ciasto do pierożków Wonton
2 marchewki
1 pietruszka
imbir
2 szalotki
1 ząbek czosnku
udziec z indyka (zmielony)
sól
pieprz
2 łyżki sosu sojowego
łyżka masła
cytryna
3 łyżki oleju roślinnego
chilli w proszku

Przygotowanie:
Marchewkę, pietruszkę i imbir pokroić w paski. Szalotki i czosnek posiekać. Na rozgrzanym maśle usmażyć warzywa, doprawić i po chwili dodać mięso z indyka. Całość zalać sosem sojowym i smażyć przez ok 5 minut. Na koniec doprawić sokiem z cytryny. Piekarnik rozgrzać do 150 stopni C. Nadzienie nakładać na kwadratowe plastry ciasta Wonton (brzegi posmarować wodą) i zawinąć pierożki tworząc z nich małe sakiewki. Piec około 10 minut aż ciasto zrobi się złociste. Podawać z sosem sojowym albo słodko-kwaśnym.










środa, 11 września 2013

Vecchia Europa czyli nasza dwutygodniowa mekka.

Odnajdując w Cavallino knajpkę o wdzięcznej nazwie Vecchia Europa, nabraliśmy apetytu na naprawdę udane wakacje. Dla niektórych perspektywa stołowania się w jednym miejscu przez większość czasu nie byłaby zadowalająca, ale ja lubię wracać do miejsc, w których jedzenie po prostu mi smakuje. Dzięki temu, przez  dwa tygodnie, przerobiliśmy prawie całą kartę i spróbowaliśmy wszystkiego na co mieliśmy ochotę, niektóre dania zamawialiśmy po kilka razy.. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam owoce morza a ilekroć mam okazję jeść je za granicą korzystam z tego, bo ich ceny są zdecydowanie niższe niż w Polsce. Kto miał okazję widzieć włoską trattorię, ten wie, że często nie grzeszą one przesadną urodą jeśli chodzi o wystrój, nasza Vecchia była jednym z takich miejsc. Ale czy to wystrój jest najważniejszy? Zdecydowanie nie!
 
Kiedy wybijała godzina 18.00 zbieraliśmy się z plaży i szliśmy na kolację, to był zdecydowanie żelazny punkt programu. Na ogół byliśmy pierwszymi gośćmi, dzięki temu mogliśmy dowoli wybierać, przy którym stoliku chcemy zjeść. Jakoś tak wyszło, że upatrzyliśmy sobie jeden i zawsze przy nim siadaliśmy. Na patio, trochę w rogu,  świetne miejsce, żeby popatrzeć się na ludzi, a ja bardzo lubię to robić :) Najbardziej rzucało się w oczy to, że Niemcy nie potrafią jeść nożem i widelcem, ale może daruje sobie moją opinię na ten temat.. Po kilku dniach, staliśmy się stałymi klientami. Właściciel, bardzo życzliwy i pogodny człowiek, który również zajmował się gośćmi, częstował nas swoim limoncello, które serwował zawsze na koniec kolacji. To taki prosty gest, który nie wymaga specjalnych starań  a niesie ze sobą wielką przyjemność. My czuliśmy się po prostu wyróżnieni :) Zresztą, te kolacje wprawiały nas w wyjątkowo dobry nastrój, po wypiciu spritzu, butelki wina i cytrynówki na zakończenie świat stawał się piękniejszy!
 
Poza serem burrata na przystawkę zamawialiśmy takie pyszności jak: grillowane krewetki, mule w sosie pomidorowym, szynkę prosciutto na rukoli, małże św. Jakuba. Im biżej było wyjazdu tym więcej zamawialiśmy, chcieliśmy nacieszyć się smakami, póki mieliśmy na to czas. Grillowane krewetki to był istny obłęd, krewetkożercy na pewno doskonale mnie rozumieją. Ich mięso było tak smakowite, że nie potrzeba było żadnych dodatkowych ulepszaczy czy przypraw. Wystarczyło jedynie delikatne skropić oliwą i cytryną. Największa ich wada polegała na tym, że po obraniu z pancerzyków, do zjedzenia zostawało tak mało :( Jednocześnie był to dla mnie idealny pretekst by zamawiać je często.
 
grillowane krewetki
 
Któregoś wieczoru zobaczyłam, że ludzie przy sąsiednim stoliku zamówili na przystawkę małże św. Jakuba. Następnego dnia poszliśmy ich śladem. Potrawa była pięknie podana, każda z trzech muszli była przygotowana w inny sposób. Pierwsza to samo mięso małży jedynie skropione oliwą i cytryną, kolejna była zapieczona pod bułką tartą a trzecia pod startą cukinią. Wszystkie były podane na ciepło.
 
małże św. Jakuba
 
Idealną przystawką dla naszej dwójki okazały się mule. Przygotowywałam je i jadłam wielokrotnie, ale nigdy w sosie pomidorowym. Znam to połączenie w teorii ale jakoś nie miałam okazji spróbować, te w białym winie smakują mi tak bardzo, że zawsze się na nie decydowałam. Tym razem nie było tego kłopotu bo w naszej knajpce serwowali tylko wersję z pomidorami. Nie byłam wcale zaskoczona tym, że bardzo przypadły mi do gustu :) Dodam tylko, że w karcie figurowały jako przystawka, natomiast porcja była tak duża, że spokojnie mogła być daniem głównym dla jednej osoby.
 
mule
 
Najlepszym dodatkiem do wszystkich przystawek był chleb, maczany w oliwie albo sosach z dań, które rozpływały się po talerzach..
 
Dania główne, które jedliśmy to zupełnie osobna historia, na kolejny wpis :)
 

 

wtorek, 13 sierpnia 2013

Nie zawsze musi być fit - mozzarella sticks (i pieczone pomidory)

Kto z nas ich nie lubi.. pyszne, ciągnące się kąski sera mozzarella w panierce..mmmm.. Samo to zdanie ma chyba milion kalorii. Nikt nie mówi o tym, żeby jeść je na okrągło z resztą mogłyby się szybko znudzić to w końcu dość ciężkostrawne danie. Ale raz na jakiś czas, na przekąskę do piwa, równie kalorycznego co mozzarella, czemu nie? Mnie najbardziej smakowały serowe paluszki z Jeff's, chociaż wystarczył jeden i miałam dość. Taką przystawkę najlepiej zamawiać dla czterech osób, wtedy jest pewność, że nikt nie dostanie szoku cholesterolowego ;) Swego czasu koleżanka podesłała mi fajny link do przepisów pewnej amerykańskiej włoszki, przeglądając jej popisy kulinarne trafiłam na rzeczone mozzarella sticks. Danie nie jest trudne do wykonania, naprawdę, każdy da sobie z tym radę, trzeba tylko pamiętać, że potrzeba czasu na jego przygotowanie, gotowe paluszki muszą trochę poleżeć w zamrażalniku. Jako dodatek i żeby chociaż trochę zdrowia znalazło się na talerzu, proponuję pieczone pomidory z oliwą i czosnkiem.

Oryginalny przepis na mozzarella sticks znajdziecie tutaj.

Składniki:
Kostka twardego sera mozzarella
3 jajka
3/4 szklanki śmietanki 30%
2 szklanki bułki tartej
3/4 szklanki tartego parmezanu
łyżka suszonego oregano
1/2 szklanki mąki
sól, pieprz
olej

Przygotowanie:
Jajka wbić do głębokiego naczynia, dolać śmietankę doprawić solą i pieprzem i solidnie wymieszać widelcem. Na osobnym talerzu wymieszać tartą bułkę, parmezan i oregano. Mąkę wysypać na trzeci talerz. Mozzarelle pokroić w równe, niezbyt cienkie słupki. Każdy kawałek obtaczać w mące, następnie jajku i bułce a potem znowu w jajku i bułce. Chodzi o to, żeby zrobić podwójną panierkę. Kiedy obtoczycie wszystkie kawałki sera, wstawcie je do zamrażalnika na około 2 godziny.






Po tym czasie,należy rozgrzać olej  na patelni i smażyć kawałki sera. Nie wkładacie zbyt wiele na jeden raz, bo temperatura oleju spadnie. Usmażone kąski przekładajcie na papierowy ręcznik, żeby odsączyć nadmiar tłuszczu.

POMIDORY

Składniki:
2 pomidory
2 ząbki czosnku
kilka listków świeżego rozmarynu
oliwa z oliwek
sól

Przygotowanie:
Pomidory umyć, przekroić na pół i umieścić w żaroodpornym naczyniu skórą do dołu. W moździerzu utrzeć czosnek z oliwą , rozmarynem i solą i polać tym pomidory. Zapiekać w 200 stopniach ok 20-30 minut. Podawać razem z mozzarella sticks.